piątek, 18 lipca 2014




O stole będzie ten post i zaszłościach z 1 sierpnia 2012 roku :)
Stół wykonaliśmy z nowego drewna sosnowego, które to mocno męczyliśmy by przypominało kolorytem stare dechy. Efekt jest naszym zdaniem bardzo zbliżony.





Mąż każdy element zdrowo potraktował drucianą szczotką, następnie ja wkroczyłam z farbami.
Najpierw całość pomalowałam kryjącą brudno-brązową farbą akrylową, na to nieco ciepłej szarości metodą bardzo niedokładnego, "nie do końca" suchego pędzla. Mąż patrzył na ten etap z lekkim stresem i ciekawością, bo już wie, że na początku to się nigdy dobrze nie zapowiada :)
No dobra, ja też nie byłam do końca pewna, czy mój plan przyniesie efekt, o jaki mi chodziło :)
Następny etap to szlifierka mimośrodowa i pozostawienie farby tylko w najgłębszych rysach po szczotce.
Później już z górki, czyli bejca "stare drewno" Liberona i gdzie niegdzie odrobina (smugi) Syntiloru w kolorze "grab". Później efekt został zabezpieczony matowym lakierem akrylowym do parkietu 3V3. Na samym końcu smugi wosku piaskowego i dębowego. Całość dodatkowo zawoskowana bezbarwnym Liberonem by uzyskać przyjemną w dotyku jedwabistą powierzchnię i zetrzeć nadmiar kolorowego wosku :)




Teraz o zaszłościach. Dawno temu obiecywaliśmy, że dowiecie się czegoś na ten temat.
Bardzo długo to trwało, ale dziś przy okazji sesji na szybciutko, już bez aranżowania, zrobiłam zdjęcia donicom z posta sprzed dwóch lat. Trzymają się świetnie, mróz im nie straszny i stoją sobie na dworze cały sezon kompletnie niezabezpieczane. Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. A sąsiadka, która pracowała z nami, chwali sobie je bardzo. Najpierw aktualne zdjęcie a później przepis.




Do ich wykonania potrzebne będą następujące materiały: forma (my robiliśmy ze sztywnego kartonu zabezpieczonego samoprzylepną folią), siatka podtynkowa do ociepleń, klej do styropianu. Najpierw formę wymazujemy od środka warstwą kleju do styropianu, następnie wklejamy siatkę, później znów klej i siatka i tak naprzemiennie do uzyskania ścianek o grubości około 2cm, przy czym należy pamiętać by siatki były minimum 3 warstwy i by łączenia siatki się nie pokrywały, np. w narożnikach. Czekamy dobę by klej stwardniał, po czym zdejmujemy formę, wiercimy otwory od spodu, żeby nadmiar wody miał którędy odpłynąć i gotowe :) Te duże donice ze zdjęć dodatkowo zaciągnęłam klejem i ozdobiłam fakturą uzyskaną za pomocą widelca. 
Pozdrawiamy serdecznie :)


5 komentarzy:

  1. ODpozdrowienia :D! Oby Wam się dobrze działo :) Rzeczy piękne robicie! Mogłabym słodzić i słodzić :> Na Kruklinie oczy wypatrzyłam ;) Fajnego lata życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, odpozdrawiamy i takoż same życzenia ślemy :)

      Usuń
  2. Piękny stół, oj, piękny i sesja z nim urzekająca :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko razem bardzo klimatyczne...
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne donice, ale nie jestem w stanie sobie wyobrazić procesu. Myślałam, że są z betonu; ale po wczytaniu się w tekst odnoszę wrażenie, że są z kleju i siatki?

    OdpowiedzUsuń