poniedziałek, 11 lutego 2013


 


Na Twórczym Polu wiele się dzieje. Mamy mnóstwo pracy i nie każdy wykonany mebel mamy szansę sfotografować. Nie wspominając już o tym, że zachorowała nasza lampa błyskowa a jedyne w miarę puste miejsce do zrobienia sesji, jest bardzo ciemne i w trakcie budowy :) 
Zdobyliśmy nowe umiejętności z zakresu frezowania, toczenia i tapicerowania. 
Wszystkie mebelki na zdjęciach poddaliśmy gruntownej renowacji, czyli rozbieraliśmy na części pierwsze, dorabialiśmy brakujące elementy, czyściliśmy, tapicerowaliśmy. 
Na koniec by nie straciły nic z pierwszego wrażenia jakim nas zauroczyły w rupieciarni, malowaliśmy, wycieraliśmy, wcieraliśmy, zdrapywaliśmy i wszystkie inne -śmy ;)
Wiszącą szafeczkę zrobiliśmy z Miłym od podstaw a właściwie ja po kobiecemu tylko przyklaskiwałam, bądź kręciłam nosem, będąc zajętą kolejną renowacją i tworząc z sąsiadką dodatki.
Cudnej urody gąskę, która pojawia się na zdjęciach, zrobiłam już dawno temu z moją przyjaciółką również z sąsiedztwa. Jak się domyślacie, spędzamy ze sobą wiele czasu kompletnie nie nudząc się :)






 Fotel długo czekał na reanimację. Ponad dziesięć lat temu znalazłam go na śmietniku w okolicach Warszawskiego Koła. Z tyłu ma tabliczkę z sygnaturą PGNiG Warszawa nr 1426. Gdy go rozbebeszałam z sąsiadką znalazłyśmy w środku: kredki świecowe, pionek od chińczyka, puzzle, grosik i slipki dziecięce. Kompletnie nie wiem jak je udało się jakiemuś dziecku wcisnąć pod warstwy tapicerki.
Wyciągnięcie z niego tych wszystkich gwoździków było nie lada wyczynem i do końca nie byłam pewna czy uda mi się go zrobić. Na szczęście nie taki diabeł straszny i cierpliwie przybijałam pasy, przyszywałam sprężyny by potem zastosować niemieckie wiązanie sprężyn o którym wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest tak fachowe :) Jest bardzo wygodny i będzie cieszył nasze zmysły, nikomu nie oddamy :)





 Krzesło też zostaje u nas :) Już nie pamiętam skąd je mam. Było w koszmarnym stanie i służyło długo w warsztacie jako podpórka do wyrzynania, więc jak się domyślacie ubytków było mnóstwo.









 Konsolkę zobaczyliśmy w rupieciarni. Rozchybotana, o konstrukcji typowo skrzyniowej, ramowo płycinowej, wykonanej prawie w całości z dębiny. Jedynie dno szuflady i konsolki wykonano z sosny.
Nie było uchwytów i blatu, ale był w drzwiczkach zamek zatrzaskowy pochodzenia paryskiego, działający dużo lepiej niż niejeden współczesny. Tralkowe nóżki i rzeźbiona płycina drzwiczek zachwyciły nas i nie mogliśmy przejść obojętnie, więc kupiliśmy. Konsolka ma już nowych, doceniających jej formę właścicieli i, by nie było jej smutno, towarzyszy Ludwikowskiemu fotelowi w takim samym wykończeniu.




 Tak, tak :) wykonana przez nas szafeczka z drewna sosnowego ma pod blacikiem wieszaczki wygięte ze starych gwoździ, na których można powiesić korale czy np. uszyte z materiału serduszko.





Dziękujemy za odwiedziny i jeśli będziecie chcieli to odszukam i zamieszczę zdjęcia fotela i krzesła przed renowacją. Pozdrawiamy serdecznie.

5 komentarzy:

  1. to jest to...! błagam, powiedzcie czym się patynuje dębinę tak jak tę konsolkę cudną - na razie opanowałem szczotkowanie :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Janek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku zastosowaliśmy białą farbę akrylową marki karatt drewno/pcv (genialna i 100%matowa http://sklep.karczewski.pl/pl/karatt-hause-paint-drewno-pcv-biala-27-litra.html) potem zeszlifowaliśmy farbę miejscami do gołego drewna. Następnie na całość nakładaliśmy wosk w płynie tikkurili w szarym kolorze (http://www.ekosklad.pl/images/products/original/20815.jpg) i natychmiast wycieraliśmy bawełnianą szmatką. na koniec niewielkie ilości wosku liberon w kolorze dąb, nadmiar usuwany bezbarwnym woskiem (http://www.ekosklad.pl/liberon-wosk-barwiacy-black-bison-500cc-p-50313). Całość wypolerowana. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Witam, przyczłapałam tu z VA :) Tyle tu pięknych rzeczy, a ten szary fotel... hm...bajka! Gratuluję talentu, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń